Rumuńskie rykowiska kojarzą się raczej z Karpatami i zapewne nie bez przyczyny gdyż polowanie w górskich ostępach ma swój nieodparty urok. Tym razem jednak chciałem parę słów powiedzieć o rykowiskach w naddunajskich obwodach gdzie miałem okazję spędzić ostatnio trochę czasu.
Obwody łowieckie które odwiedziłem leżą po północnej stronie doliny Dunaju. To obszar omal idealnie płaski o powierzchni dziesiątków tysięcy hektarów. Bardzo rozległe, żyzne pola liczące grube dziesiątki hektarów każde, obsiane są głównie kukurydzą, soją i pszenicą. Teren poprzecinany jest bardzo szerokimi rowami odwadniającymi zwykle jednak suchymi w ostatnich latach suszy ale przez to porośniętymi gęstą, zwykle niezbyt wysoką roślinnością. Pomiędzy Dunajem a systemem wysokich grobli chroniących pola przed wylewami rzeki ciągnie się niezbyt szeroki, liczący do kilkuset metrów pas liściastego lasu.
Rykowisko odbywa się w szczerym polu głównie w rozległych łanach kukurydzy ale byki spotkać można też na niższych uprawach soi czy wędrujące wzdłuż rowów i nieużytków.
W czasie mojej bytności temperatura w dzień regularnie przekraczała 30 stopni niewiele zmniejszając się nocą. Poranne temperatury od 10 do 15 stopni były wyjątkami, zwykle oscylowały pomiędzy 20 a 25 stopni. Trzeba powiedzieć, że nawet jak na rumuński klimat ten rok był wyjątkowo ciepły i suchy. Byków sporo jednak rykowisko było raczej słabe i krótkie.
Choć wgląd w teren był na znaczną odległość, co pozwalało stosunkowo łatwo zobaczyć toczący się dosyć cicho spektakl, to trzeba było się liczyć z koniecznością oddania strzału na znaczną, dochodzącą do 200 metrów odległość.
To co z pewnością wyróżnia tutejsze byki, to wielkość tuszy i poroża. Stadny byk w czasie rykowiska, bez łba i po wypatroszeniu waży 200 do 250 kg. Te wielkoludy noszą wieńce wagi średnio 10 kg, a nierzadko kilkanaście kilogramów. Byk z wieńcem 8,5 kg który padł w czasie mojej obecności potraktowany został jako słaby (vide zdjęcia). Co ciekawe, rumuńscy myśliwi bielą tusze zaraz w łowisku co pozwoliło mi przekonać się jak jest ona dosłownie oblepiona tłuszczem.
Reasumując. Myślę, że dla spragnionych odmiany w łowieckich wędrówkach i marzących o potężnym, budzącym podziw trofeum naddunajskie łowiska są atrakcyjną propozycją.
Zapraszam do galerii poniżej.


















